Dlaczego tak trudno odejść? O toksycznej sile wstydu, winy i wyuczonej bezradności, które wpływają na zachowanie ofiar w relacji gdzie jest przemoc

Dlaczego osoby doznające krzywdy milczą czasami nawet latami czy dekadami?

Często myślimy że to brak odwagi lub choroba psychiczna albo po prostu nie chcą nic zmieniać. Odpowiedź rzadko jest taka prosta. Najczęściej tkwi w całym systemie mechanizmów psychologicznych, które stoją za niemożnością podjęcia decyzji o odejściu czy zgłoszeniu na Policję doświadczanej przemocy. Jednym z mechanizmów są emocje: wstyd i poczucie winy:

  1. Wstyd – „Co ludzie powiedzą?”

Wstyd jest emocją , która nas motywuje abyśmy nic nie mówili, z różnych powodów (nie chcemy zaszkodzić partnerowi/partnerce w jego pracy, albo jesteśmy poważani z racji wyznawanej religii, zajmowanego stanowiska w środowisku społecznym, więc należy to co niewygodne ukryć za maską szczęśliwej rodziny).

  • Dobra mina do złej gry: Ofiara wstydzi się przed rodziną, sąsiadami czy współpracownikami czego doświadcza za zamkniętymi drzwiami. Czuje, że to jej wina – „porażka życiowa”;
  • Wstyd za zachowanie sprawcy: Paradoksalnie, ofiara często wstydzi się za zachowanie partnera, próbując go wybielać, by zachować resztki godności w oczach świata.
  • Nic się nie stało, to tylko zwykła kłótnia: Przyznanie się do bycia ofiarą kojarzy się ze słabością, a nikt nie chce być postrzegany przez pryzmat słabości i nieporadności

2. Poczucie winy – „To wszystko moja wina” „To ze mną jest coś nie tak”.

Podczas gdy wstyd dotyczy tego, kim jesteśmy, wina dotyczy tego, co zrobiliśmy (lub czego nie zrobiliśmy). W relacji gdzie przemoc odgrywa kluczową rolę w tworzeniu bliskich więzi, wina jest systematycznie wmawiana ofierze przez sprawcę – „To przez Ciebie to zrobiłem” „Zobacz do czego mnie zmusiłaś”. Ofiary doświadczające przemocy często biorą odpowiedzialność za funkcjonowanie rodziny na siebie i tłumaczą agresywne zachowania partnera/partnerki

  • Przerzucanie odpowiedzialności przez sprawcę na ofiarę: „Gdybyś nie zepsuła obiadu, nie musiałbym krzyczeć”. Ofiara zaczyna wierzyć, że ma realny wpływ na agresję sprawcy.
  • Spostrzeganie świata przez pryzmat sprawcy: Osoba krzywdzona godzinami analizuje swoje zachowanie, szukając momentu, w którym „zawiodła”, zamiast zauważyć, że agresja jest autonomiczną decyzją sprawcy.
  • Wina wobec dzieci: To jeden z najsilniejszych hamulców. Ofiara czuje winę, że „rozbija rodzinę” lub że nie potrafiła ochronić dzieci przed domową atmosferą.
  • Muszę dać radę”/ „Musisz dać radę” (czasami ofiara słyszy to od swoich rodzin) – Przekonanie ze strony osób uwikłanych w toksyczny związek, że pomimo trudności „musi” sobie poradzić, dla dobra rodziny, co jest blokujące i toksyczne w procesie szukania pomocy.

Mechanizm wyuczonej bezradności

Wyuczona bezradność to stan psychiczny, w którym osoba doświadczająca przemocy przestaje podejmować próby zmiany swojej sytuacji, wierząc, że żadne jej działanie nie przyniesie efektu. Mechanizm ten rodzi się w momencie, gdy początkowe starania ofiary o powstrzymanie agresji partnera okazują się nieskuteczne. Z czasem powtarzające się doświadczenie braku wpływu na ból i upokorzenie sprawia, że osoba „uczy się”, iż przemoc jest nieunikniona. Syndrom ten objawia się apatią, głębokim lękiem oraz utratą wiary w możliwość odzyskania kontroli nad własnym losem. Nawet gdy pojawia się realna szansa na ucieczkę lub pomoc, ofiara jest sparaliżowana tym przekonaniem często z niej nie korzysta, pozostając w krzywdzącym związku. Zamiast walczyć o wolność, koncentruje całą energię na przetrwaniu i minimalizowaniu bieżącego cierpienia poprzez uległość. Proces ten jest tym silniejszy, im młodsza jest osoba pokrzywdzona i im dłużej pozostaje w sytuacji, w której jej starania były ignorowane. Wyuczona bezradność działa jak niewidzialne więzienie, niszcząc poczucie kompetencji i wpędzając w stany depresyjne. Kluczowe jest jednak zrozumienie, że skoro bierności można się nauczyć, to dzięki profesjonalnemu wsparciu można się jej również oduczyć. Odzyskanie sprawstwa zaczyna się od odbudowy nadziei oraz przekonania, że zmiana na lepsze jest możliwa przy pomocy odpowiednich instytucji.